Kazanie Piątkowe
5 Czerwca 2026 · Hadhrat Mirza Masroor Ahmad aba„Zaprawdę, najbardziej czcigodny spośród was przed Allahem to ten, który jest wśród was najbardziej bogobojny. Zaprawdę, Allah jest Wszechwiedzący, Wszechświadomy."
Hadhrat Mirza Masroor Ahmad aba · 5 Czerwca 2026
Hudhuraba kontynuował opowiadanie historii z życia Obiecanego Mesjaszaas, ukazujących jego niezwykłe cechy — pokorę i łagodność. Nawet gdy do jego drzwi przychodzili najzajadlejsi wrogowie, przyjmował ich z wielką serdecznością i gościnnością. Jeśli potrzebowali pomocy finansowej, Obiecany Mesjaszas dawał im więcej, niż prosili. Taka była jego postawa nawet wobec tych, którzy go najbardziej nienawidzili.
Pewien mężczyzna z zaburzeniami psychicznymi zawołał kiedyś Obiecanego Mesjaszaas w bardzo nieuprzejmy sposób. Obiecany Mesjaszas nie obraził się jednak i natychmiast odpowiedział. Mężczyzna zażądał, żeby Obiecany Mesjaszas najpierw pozdrowił go pozdrowieniem pokoju — i tak też uczynił. Potem dał mu pieniądze, a mężczyzna odszedł zadowolony. Nawet wobec takich ludzi Obiecany Mesjaszas okazywał wielką dobroć.
Jeśli kiedykolwiek gość przychodził do Obiecanego Mesjaszaas, ten wstawał, aby go przywitać. Jeśli był zajęty, natychmiast przerywał i kierował całą uwagę ku przybyłemu.
Hazrat Mufti Muhammad Sadiqra odwiedził kiedyś Obiecanego Mesjaszaas, który przywitał go serdecznie i zaprosił do siedzenia, mówiąc, że pójdzie przygotować jedzenie. Mufti Sadiqra był przekonany, że Obiecany Mesjaszas wyśle kogoś z jedzeniem. Tymczasem po chwili Obiecany Mesjaszas sam wyszedł z tacą jedzenia w rękach i podał mu ją. Następnie wrócił po wodę dla gościa. Na widok tej troski Mufti Muhammad Sadiqra wybuchnął płaczem i pomyślał: jeśli Obiecany Mesjaszas tak traktuje nas, to w jakim stopniu my sami powinniśmy być życzliwi i współczujący dla innych.
Obiecany Mesjaszas wcale nie stronił od prac domowych. Mufti Muhammad Sadiqra opowiada, że pewnego razu niósł naczynie z wodą, szukając kogoś, kto by mu jej nalał do ablucji. Zobaczył go Obiecany Mesjaszas i zapytał, czy potrzebuje wody — po czym sam wziął naczynie i przyniósł mu wodę.
Innym razem, gdy po jedzeniu mango skórki leżały na podwórzu i zwabiały muchy, nikt ze zgromadzonych nie pomyślał, żeby je posprzątać. Obiecany Mesjaszas sam zabrał się do porządkowania i wyrzucił skórki.
Jeden z pracowników Obiecanego Mesjaszaas opowiadał, że towarzyszył mu podczas wyjazdów sądowych. Po drodze Obiecany Mesjaszas zawsze dbał, żeby to pracownik jechał konno jako pierwszy. Pracownik czuł się nieswojo, że pan idzie pieszo, a on jedzie. Obiecany Mesjaszas odpowiadał, że jemu chodzenie nie przeszkadza, więc pracownik też nie powinien się krępować jazdą konną.
Na spacerach Obiecany Mesjaszas wcale nie miał nic przeciwko temu, gdy ktoś szedł przed nim. Jego towarzysze dbali, żeby nie wyprzedzać go i nie wzbudzać kurzu. On jednak nigdy się tym nie przejmował — nie zależało mu na okazywaniu swojej rangi i pozycji.
Pewnego razu Obiecany Mesjaszas towarzyszył kondukcie pogrzebowemu. Na cmentarzu, gdy przygotowywano grób, usiadł na ziemi z boku, w sadzie. Jeden z towarzyszy natychmiast rozłożył płótno w cieniu dużego drzewa i zaprosił Obiecanego Mesjaszaas, żeby tam usiadł. Gdy Obiecany Mesjaszas przysiadł, zaczęli się zbiegać ludzie. Ilekroć ktoś nowy przychodził, Obiecany Mesjaszas oddawał mu swoje miejsce na płótnie. W efekcie sam skończył siedząc znowu na gołej ziemi, podczas gdy jego wyznawcy wygodnie siedzieli w cieniu na płótnie.
Maulwi Abdul Karim z Sialkotura opowiada, że pewnego razu w czerwcu, gdy rodzina Obiecanego Mesjaszaas podróżowała do Ludhiany, Maulwi Abdul Karim zasnął na jednym z łóżek w świeżo wyremontowanym domu. Gdy się obudził, zastał Obiecanego Mesjaszaas leżącego obok na podłodze — przez cały czas pilnował, żeby dzieci nie hałasowały i nie zakłócały jego snu.
Hazrat Munshi Zafarra zaprosił Obiecanego Mesjaszaas do Kapurthali. Pewnego dnia, bez uprzedzenia, Obiecany Mesjaszas przybył tam powozem konnym, gdyż pociąg nie zatrzymywał się w Kapurthali. Udał się do niemuzułmańskiego meczetu i stamtąd posłał tamtejszego duchownego, żeby powiadomił Hazrat Munshi Zafarara i Munshi Aroręra o swoim przybyciu.
Munshi Arorara zdziwił się i nie mógł uwierzyć, że Obiecany Mesjaszas jest w niemuzułmańskim meczecie. Gdy Munshi Zafarra i Munshi Arorara przybyli, zastali Obiecanego Mesjaszaas leżącego na ziemi. Zapytany, dlaczego ich wcześniej nie powiadomił, odparł, że nie było powodu — po prostu wypełniał złożoną im wcześniej obietnicę odwiedzenia Kapurthali.
Obiecany Mesjaszas mówił, że jego stan był taki, iż gdyby podczas modlitwy usłyszał płacz kogoś w bólu, chciałby przerwać modlitwę i spieszyć z pomocą. Podkreślał, że niemoralne jest wiedzieć o czyjejś potrzebie i nie pomóc. Jeśli nie można nic zrobić, to przynajmniej należy modlić się za tę osobę. Obiecany Mesjaszas nakazywał dobre obyczaje i moralność ludziom wszystkich wyznań. Nie było to tylko jego nauczanie — była to jego ugruntowana praktyka, którą dawał przykład wszystkim swoim wyznawcom.
Gdy Obiecany Mesjaszas spotykał kogoś, zawsze czynił to z uśmiechem i wysłuchiwał wszystkiego, co tamten miał do powiedzenia. Każdy Ahmadi czuł, że może do niego przyjść i wyłożyć wszystkie swoje troski i smutki. Obiecany Mesjaszas słuchał uważnie i odpowiadał z wielką troską i uprzejmością. Nigdy nie mówił nikomu, żeby przestał mówić. Raz ktoś chciał dotknąć czołem stóp Obiecanego Mesjaszaas. Ten powstrzymał go, mówiąc, że taka praktyka jest nieodpowiednia — wystarczy pozdrowić się pozdrowieniem pokoju.
Pewien człowiek popadł w depresję i przy każdej okazji opowiadał o swoich nieszczęściach wszystkim, którzy chcieli słuchać. Ludzie zwykli się męczyć jego długimi wynurzeniami. Ktoś poradził mu, żeby pojechał do Qadian i poszukał leczenia u Hazrata Hakima Maulwiego Nooruddinara.
Gdy ów człowiek przybył do Qadian, napotkał Obiecanego Mesjaszaas. Poszedł się z nim spotkać i — jak zwykle — zaczął szczegółowo opowiadać o wszystkich swoich nieszczęściach. Wszyscy obecni w pewnym momencie się zmęczyli i odeszli. Obiecany Mesjaszas jednak stał i słuchał wszystkiego. Słuchał tak długo, że sam człowiek w końcu zamilkł, bo wyschło mu w ustach. Na to Obiecany Mesjaszas zaprosił go, żeby odpoczął, zjadł i potem odwiedził Hazrata Hakima Maulwiego Nooruddinara w sprawie leczenia. Głęboka moralność Obiecanego Mesjaszaas wywarła na tym człowieku takie wrażenie, że przyjął Ahmadiyyat.
Sam syn Obiecanego Mesjaszaas zaświadczył, że ojciec nie żył jak król czy Mogol, lecz jak człowiek skromnego stanu. Raz Obiecany Mesjaszas musiał pojechać do Batali i zamówił powóz. Gdy powóz był gotowy, wsiadł, ale zapomniał czegoś w domu i wrócił po to. Tymczasem woźnica znalazł innych pasażerów. Kiedy Obiecany Mesjaszas wrócił, powozu już nie było — i po prostu poszedł do Batali pieszo.
Gdy Hazrat Mirza Sultan Ahmadra dowiedział się o tym, surowo zgromił woźnicę. Obiecany Mesjaszas usłyszał o tym i powiedział, że nie powinien był tego robić — woźnica nie zawinił. Musiał zarobić i znalazł innych klientów, więc zrozumiałe, że nie czekał.
Obiecany Mesjaszas mówił, że brzydzi się bałwochwalstwem swojej osoby i że przyszedł właśnie po to, żeby znosić wszelkie formy bałwochwalstwa. Podkreślał, że nie stawia siebie ponad innych — bo nie ma większego bałwochwalcy niż człowiek pyszny.
„Dla prawych konieczne jest życie w pokorze i skromności. Jest to aspekt pobożności, którym musimy zwalczać nieuzasadniony gniew. Nie życzę sobie, żeby członkowie mojej wspólnoty uważali siebie za lepszych od innych, zachowywali się arogancko lub patrzyli z góry na innych. Bóg wie, kto jest wyższy, a kto niższy. Prawdziwie wielki jest ten, kto z pokorą wysłuchuje osoby o niższej pozycji, pociesza ją, uznaje jej opinię i nie gani jej w sposób, który by ją zranił. Wszechmogący Bóg mówi: »Nie przezywajcie się nawzajem. Zaiste, ci, którzy nie czynią pokuty, są niesprawiedliwymi.« Nie patrzcie z góry na swoich braci. Światowe tytuły nie mogą przynieść człowiekowi honoru i wielkości. W oczach Boga Wszechmogącego wielki jest ten, kto jest prawy: Zaprawdę, najbardziej czcigodny spośród was przed Allahem to ten, który jest wśród was najbardziej bogobojny."
— Obiecany Mesjasz as · Malfūẓāt, Tom 1, str. 35–36Historyjki z życia Obiecanego Mesjaszaas w prostym języku
Był najskromniejszym i najżyczliwszym człowiekiem na świecie
Wyobraź sobie, że ktoś woła cię bardzo nieuprzejmie. Co byś zrobił? Pewien mężczyzna zawołał Obiecanego Mesjaszaas bardzo brzydko, tylko po imieniu — jakby był zwykłym kolegą z podwórka. A Obiecany Mesjaszas po prostu się zatrzymał, uśmiechnął i zapytał uprzejmie: „Tak, czego potrzebujesz?" — i dał mu pieniądze. Nigdy się nie złościł!
W dawnych czasach pan zawsze jeździł konno, a służący szedł obok pieszo. Ale Obiecany Mesjaszas robił odwrotnie! Posadził swojego służącego na konia, a sam szedł pieszo obok. Gdy służący się wstydził i chciał zejść, Obiecany Mesjaszas powiedział: „Nie wstydzę się iść pieszo. Dlaczego ty miałbyś się wstydzić jechać konno?"
Pewnego dnia po jedzeniu mango leżały skórki na podwórku i zlatywały się muchy. Zamiast krzyczeć na służące albo narzekać, Obiecany Mesjaszas wziął środek czyszczący i sam wszystko posprzątał. Po prostu pomógł — bo tak robią prawdziwi muzułmanie!
Na wielkich spotkaniach Obiecany Mesjaszas nigdy nie szedł na najlepsze miejsce. Kiedy ktoś rozłożył dla niego ładne płótno, przesuwał się na bok, żeby zrobić miejsce innym — aż w końcu znowu siedział na gołej ziemi! Był tak skromny, że obcy często nie wiedzieli, że to on jest przywódcą.
Pewna mała dziewczynka straciła mamę. Nikt nie dbał o jej włosy. Obiecany Mesjaszas sam usiadł i cierpliwie polewał jej głowę wodą, żeby pomóc umyć włosy. Nie powiedział „to nie moja praca" — po prostu pomógł, bo mu zależało.
Co Hudhuraba wezwał nas czynić w tym tygodniu
Każdego ranka odmawiaj Istighfar minimum 10 razy. Spróbuj wstać przynajmniej raz w tygodniu na Tahadżdżud.
Kiedy poczujesz złość, zanim zareagujesz — odczekaj chwilę, oddechnij i odpowiedz z łagodnością.
Znajdź w tym tygodniu jedną osobę, której możesz pomóc w czymś konkretnym — nawet w małej rzeczy.
Przez cały tydzień świadomie unikaj nazywania kogokolwiek obraźliwie — w żartach też nie.
„Prawdziwie wielki jest ten, kto z pokorą słucha podrzędnego, pociesza go, nadaje znaczenie jego opinii i nie gani go w sposób, który by mu sprawił przykrość."
— Obiecany Mesjasz as„O Allahu, spraw, abyśmy byli wśród pokornych."
Sprawdź, ile zapamiętałeś z dzisiejszego kazania
Zaznaczaj punkty, które już wprowadziliście w życie
„Zaprawdę, najbardziej czcigodny spośród was przed Allahem to ten, który jest wśród was najbardziej bogobojny."